Oczywiście Nibylandie różnią się bardzo od siebie. Ta Janka, na przykład, miała lagunę, nad którą przelatywały flamingi, a Janek strzelał do nich. Michał, który był bardzo malutki, miał flaminga, nad którym przelatywały laguny. Ale wszystkie Nibylandie mają rodzinne podobieństwo i gdyby stanęły rzędem, mógłbyś powiedzieć, że jedna ma nos drugiej – i tak dalej”.
P.Barrie Przygody Piotrusia Pana
Każdy z nas miał kiedyś swoją Nibylandię. Teraz, gdy wyrośliśmy już z krótkich majtek, zapomnieliśmy o nich, tak jakby nigdy nie istniały. Nibylandie w żaden sposób nie przystają do świata dorosłych, w którym mówi się o polityce, golfie i krawatach. Ty także miałeś swoją Nibylandię. Ale, chociaż dziś już jej nie ma, ciągle posługujesz się niepotrzebną i niezrozumiałą dziwną starą mapą. Robisz to podejmując decyzje i usiłując zrozumieć otaczającą cię rzeczywistość, tak jakby twoja mapa opisywała cały wszechświat. Tymczasem – sam widzisz – chociaż Nibylandie mają rodzinne podobieństwo, opisują zupełnie inne realia.
Twoja mapa dotyczy wyłącznie ciebie samego. Nikt inny także nie zmieni cię w pożądany przez siebie sposób. Ma przecież zupełnie inną mapę, jakże zatem zdoła zabrnąć w niezbadane zakątki twojego umysłu? Ale i ty także nie jesteś w stanie zmienić nikogo.
Ta, fundamentalna dla Neurolingwistycznego Programowania, zasada wyjaśnia i porządkuje prawie wszystko.
Już nie możesz, zaakceptowawszy ją powiedzieć, że inni cię nie rozumieją, są zbyt głupi lub prymitywny, lub zbyt słabo rozwinięci duchowo. Prawda jest bowiem taka, że nie rozumieją cię, bo nie przystosowałeś się do ich sposobu myślenia, nie rozumieją cię, bo usiłujesz poruszać się po ich terenie wyposażony jedynie w swoją mapę. To tak, jakbyś wierzył, że mapa Warszawy przyda się do czegoś w Krakowie, tylko dlatego, że jest mapą. Szybko zrozumiesz, że tam jest tylko kawałkiem papieru.
Jednak nie poddawaj się zwątpieniu. I ty jesteś czarodziejem, mającym bezpośredni wpływ na rzeczywistość (o ile oczywiście poznasz i będziesz konsekwentnie stosował) techniki NLP (external link) . Oczywiście możesz obudzić się z ręką w nocniku, tak jak jeden facet, który przyszedł do mnie po poradę. Stanął w pozycji eksponującej genitalia i wdzięcznie ruszał biodrami, wzrok jednak miał smutny, i to nie dlatego, że jako gustujący w innej płci nie wyglądałem na zauroczonego. Powiedział mi, że słyszał, iż prowadzę kursy NLP (external link) i chciałby zapytać czy nie znam sposobu na pozbycie się nadmiaru, który zalewa go ze wszystkich stron dzięki szkoleniu NLS. Otóż pozyskuje kobiety bez problemu i obwieszony nimi jak choinka cierpi, bo żadna z własnej woli nie chce się odczepić, a on już nie ma mocy przerobowych i czasu by pozyskiwać następne w miejsce tych, które mu się znudziły. A nie może tym starym powiedzieć, że trzy razy to za wiele, bo jest wrażliwy i nie lubi łez. Powiedziałem mu, żeby się nie mył,(zębów przede wszystkim) konsekwentnie i bez ulegania fiumom partnerek. To była najkrótsza i najszybsza interwencja terapeutyczna, jaką kiedykolwiek zastosowałem. Poszedł natychmiast, jak mniemam wypróbować ten rewolucyjny pomysł (i nie wrócił, to znaczy że mu się udało). Aby zatem Twoje czary nie obróciły się przeciwko tobie dobrze będzie, gdy zaakceptujesz kardynalną magiczną zasadę: dopóki byłeś uczniem czarnoksiężnika, wolno ci było robić wszystko. Jeżeli jednak sam stałeś się czarodziejem – nie wolno ci już robić nic oprócz tego, co musisz. Jeżeli wykroczysz poza tą zasadę, nic nie usprawiedliwi popełnionych błędów i stawić im czoła sam będziesz zmuszony. Mistrzowie dnia cię nie ochronią. Nie ochronią cię też mistrzowie nocy. Uważaj więc – magia ma wiele oblicz. NLP opisuje przyrząd w magii najważniejszy – czarodziejską różdżkę, nie daje jednak gwarancji na rzeczywisty efekt machania nią na oślep. Wynika z tego zasada podstawowa – we wszystkim co czynisz, wystrzegaj się manipulacji. Mówię Ci to na wypadek, gdybyś rzeczywiście uwierzył, że NLP (external link) to narzędzie wpływania na otoczenie tak, by spełniało wszelkie Twoje zachcianki i, co gorsza , skorzystał z magicznego prawa zwanego „szczęściem początkujących”. Po nim przyjdzie bowiem czas „próby zdobywcy” i wielu wtedy wygląda jak dziury wysikane w śniegu.